Domowa Lemoniada // Homemade Lemonade
// polski
(read in english below)
Witam kochani w poniedziałkowy wieczór... ach jak pięknie i wiosenne dzisiaj było, mam tylko nadzieję, że zima już nie wróci - ja to nie znoszę zimy i śniegu. Post miał się ukazać z rana, tak na dobry początek tygodnia, ale choroba zmogła całą naszą trójkę i nie dało się ogarnąć tego wszystkiego. Ale ja nie o tym miałam tu pisać. Po pierwsze może zauważyliście, że ten post jest do góry nogami, czyli najpierw piszę po polsku, a potem po angielsku. Przeanalizowałam sobie moje statystyki i większa 'publiczność', jak i komentatorzy, są z Polski (zresztą nie ma się co dziwić), dlatego większy sens będzie miało najpierw pisanie po polsku, a potem po angielsku. Co wy na to?
Po drugie, przechodzę do tytułowego przepisu na domową lemoniadę. W sumie to tak jakoś głupio dawać przepis na coś tak prostego, ale robię lemoniadę dość często, a zwłaszcza kiedy zapraszam do siebie rodzinkę i znajomych i twierdzą zgodnie, że jest przepyszna i nigdy takiej nie pili. Podaję, więc przepis, żeby od dzisiaj mogli taką pić codziennie :) Poza tym wydaje mi się, że sekret smaku polega na sposobie przyrządzania i proporcjach składników.
Składniki:
200ml gorącej wody,
800ml zimnej wody,
1 cytryna,
3 łyżki (pełne ze średnią górką) cukru lub ksylitolu,
mięta i kostki lodu (opcjonalna).
Jak przygotować:
Do 200ml gorącej wody wsypać cały cukier i wycisnąć dokładnie cały sok z jednej cytryny.
Wszytko dokładnie wymieszać (bardzo ważne), aż cały cukier się rozpuści.
Dodać 800ml zimnej wody i gotowe.
Można podawać z miętą i kostkami lodu.
k@rolina
// english
Good evening my Dear ones... it was so beautiful and springy today outside so I am hoping winter wouldn't come back - I hate winter and snow. Btw, this post suppose to be published today morning, to start this week fresh and energetic but all three of us got sick today and I couldn't put myself together to write it. But I wanted to write about something different. First of all, you might have noticed that this post is upside down and I am writing in polish first and english second. I analysed my statistics recently and of course most of you guys are from Poland, so it makes more sense to write in polish first. What do you think?
Secondly, I give you today a recipe for my titled homemade lemonade. It might be a little embarrassing to give a recipe for something that simple but I make lemonade quite often, especially when my family and friends are invited, and they always say it is very delicious and they never drink one like this before. So I wanted to put down this recipe, so they can drink it now everyday :) Believe me or not, but I think the secret lies in the preparation method and proportions.
Ingredients:
200ml hot water
800ml cold water
1 lemon
3 table spoons of sugar (full) or xylitol
mint and ice cubes (optional)
How to prepare it:
Put sugar and juice from the whole lemon into the 200ml of hot water.
Mix it until whole sugar dissolves completely.
Add 800ml cold water.
Add mint and ice cubes if you like
k@rolina
jak ja dawno przepisu na bloga nie wstawiałam :) brakuje mi czasem tego, a wam? pamiętam jak na początku istnienia bloga przepisy były głównym tematem tutaj... pewnie dlatego, że na początku miało być tutaj inaczej. ale piękne jest to jak blog mnie zmienia, a ja się poddaję, i on tworzy się sam. tak więc przepisy są już tutaj rzadkością, choć jak wstawię coś, to mogę wam przysięgnąć, że jest to mój wypróbowany i ulubiony przepis. innych by mi się wstawiać po prostu nie chciało. w tamtym tygodniu była okazja by odświeżyć stary przepis na sernik złota rosa. udał się jak nigdy, więc całe szczęście, że się dwa kawałki do zdjęć ostały :) pocelam wam... może właśnie na zbliżające się święta :) smacznego
wczoraj zaszalałam, a co tam :) dawno przepisu (tutaj jest cała zakładka) nie było na blogu, więc się poprawiam.
szybko dzisiaj wstawiam nowy przepis, bo borówki w sklepach się kończą, a akurat w lidlu całkiem tanie i dobre sprzedają. czuje ostatnie powiewy lata w tym torcie, a że dzisiaj pierwszy dzień września i wszystkie dzieci biało-granatowe to i się kolorystycznie w ten dzień wpisuje. poza tym taki tort z okazji pierwszego dnia szkoły się każdemu należy. Mr M, Gabi i teściowie byli wczoraj zachwyceni, choć żadne z nas do szkoły dzisiaj nie idzie ;) smacznego!
to mój czwarty post w tym miesiącu (wypada, że piszę raz na tydzień) - bardzo mnie to dołuje :( chciałabym zatrzymać czas albo chociaż go spowolnić, by móc w ciągu dnia zrobić wszystko co sobie zaplanowałam i pisać na blogu codziennie (no dobra, przynajmniej co 3 dzień). ale się nie da, roboty w brut, plany mam wielkie, marzenia jeszcze większe, a czasu ciągle mało... nie mogę uwierzyć, że już lato i wakacje, pytam się: kiedy? kiedy to się stało? mój ogródek pełen truskawek, agrestu, groszku, jest też botwinka, szczypior i koperek... samo to wyrosło kiedy ja w domu szalałam z innymi projektami - i znowu pytam: kiedy? kiedy to wyrosło?
Uwielbiam makarony! To po prostu niesamowite jak wiele ich rodzajów możemy dzisiaj kupić, farfalle, fusilli, pipe rigate, treccine… i te wspaniałe nazwy i kształty :) po prostu niesamowite!
Dzisiaj znalazłam trochę makaronu tagiatelle w moim magicznym kuchennym kartonie i zdecydowałam, że muszę go użyć. Tym bardziej, że w lodówce odkryłam szpinak, oliwki i ser feta. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie połączyć wszystkich tych składników razem i nie zaserwować na dzisiejszym obiad. Mój kochany mąż był bardzo zadowolony :)
Pamiętacie szyszki z dzieciństwa? Bardzo popularne na Krupówkach w Zakopanem!!! Kiedy byłam dzieckiem, każde ferie zimowe spędzałam w tym pięknym mieście (jako harcerka). Podróżowaliśmy tam pociągiem (aż 18h ze Szczecina) i nie pamiętam jak to możliwe, ale upychali 12-cioro dzieci do jednego 8 osobowego przedziału. Ale był ubaw :) Przewieszaliśmy linę pomiędzy pułkami na bagaże tworząc coś w rodzaju hamaka, kładliśmy na to duży dmuchany materac i trójka może nawet czwórka dzieciaków spało u góry :) Pozostali na dolnym poziomie, układali wszystkie bagaże pomiędzy siedzeniami, okrywali to kocami i leżakowali całą podróż :) jak oni (dorośli) nam na to pozwalali, tego nie wiem. Ale było mega! Moje drugie ulubione wspomnienie z tych wypraw feriowych, to szyszki z Krupówek.
Jest wiele przepisów na ciasto marchewkowe i muszę przyznać, że lubię prawie wszystkie. Ale jest jeden, który stał się niezwykle popularny w mojej rodzinie i wśród moich znajomych tego lata. Tak więc odpowiadając na wysokie zapotrzebowanie na ten przepis, muszę go dzisiaj umieścić na blogu :)
W dzieciństwie lubiłam gotować. No może nie koniecznie można było nazwać to gotowaniem, ale kuchnia była przyjaznym dla mnie miejscem. Pamiętam jak stałam przy blacie i przygotowywałam wszystkie składniki w ładnych miseczkach, wykładałam sztućce, deskę do krojenia, wszystko co było potrzebne – tak jak w programach kulinarnych :) No i oczywiście opowiadałam moim ‘widzom’ co dzisiaj będę przygotowywać, co robimy po kolei, jakich składników będą potrzebować. Wszystko oczywiście z odpowiednią prezentacją, w najlepszym fartuchu mojej mamy :) to były fajne czasy, jak widać coś mi z nich pozostało.
Banany są dziwne – jedni je kochają, inni nie znoszą… jedni jedzą świeże i zielone, inni tylko te przejrzałe i już brązowe… inni jedzą tylko świeże, a jeszcze inni tylko smażone :) Ja też mam swoje preferencje: jak banan świeży to tylko zielony, jak banan pieczony to już taki przejrzały :) A wy jak macie?
Uwielbiam wszelkiego rodzaju mączne potrawy. Bardzo lubię ich smak a dodatkowym atutem jest to, że można przygotować ich więcej i po prostu zamrozić! Tak właśnie zrobiłam z prezentowanymi dzisiaj kopytkami – w zamrażarce zawsze znajdę coś na czarną godzinę :) Jeśli kopytka zostaną wam na następny dzień, dobrym rozwiązaniem jest wówczas pokrojenie ich na jeszcze mniejsze kawałki i podsmażenie z kiełbaską lub podanie z masłem i cukrem.
Ale to nie jest jedynie chleb dla leniwych, nie martwcie się! ;) Czasami po prostu nie mamy czasu, żeby przygotowywać jakieś wymyślne bochenki, czasem chcemy zrobić po prostu coś pysznego i zdrowego, co kocha cała rodzina. I to jest właśnie taki chleb. Możesz go zrobić używając produktów, które tak naprawdę zawsze masz w domu, możesz użyć miksera, a w międzyczasie pomalować paznokcie :)
Jeśli szukasz pomysłu na weekendowe ciasto, to ta propozycja będzie idealna :) Mogę powiedzieć, że jest to jedno z ulubionych ciast mojej rodziny – w ostatnich dwóch tygodniach zrobiłam je trzy razy! Wypróbuj je również na swoich bliskich ;)
Nasiona słonecznika czy dyni są pełne różnego rodzaju witamin, minerałów i białka. Dobrze jest dodawać je do musli, sałatek albo po prostu zajadać przed telewizorem ;) Jest jednak wiele ciekawych przepisów, w których możecie wykorzystać te nasionka.
Ja przygotowałam dzisiaj pasztet z pestek słonecznika, który możecie znaleźć na stronie internetowej mojej koleżanki :) Jest naprawdę pyszny, łatwy w rozsmarowywaniu, delikatny. Możesz podawać go kładąc na kanapce plasterek pomidora, ogórka albo jakiegoś innego warzywka.
Ludzie w Polsce często jedzą te same posiłki na obiad – ziemniaki, trochę sałatki i mięsny kotlet. Czasami robimy też zupę lub makaron, ale zawsze wiemy co może zagościć na naszym talerzu. Tak samo jest w mojej rodzinie, ale odkąd wyszłam za mąż nabrałam ochoty na przygotowywanie czegoś innego, czegoś czego nigdy nie próbowałam, czegoś innego od tradycyjnej polskiej kuchni.
Na spotkania rodzinne zawsze staram się przygotować coś pysznego. Moja Babcia, u której zwykle odbywają się takie zloty ma już 83 lata i nie dałaby rady przygotować wszystkiego sama, tak jak kiedyś. Przychodzę do niej wcześniej, pomagam ustawić stoły, krzesła, udekorować wszystko i po prostu pobyć z nią zanim zacznie się ten cały harmider, który z resztą kocham :)
Przedstawiam Wam moją wersję czekoladowca z orzechami nerkowca.
Mam ten przepis odkąd pamiętam i tym razem jest to MÓJ ulubiony przepis. Powstał przez przypadek, kiedy robiłam ciasto z przepisu Anny Olsen i pomyliłam całkowicie składniki. W ten sposób powstał mój własny i autorski przepis, dlatego mogę śmiało nazwać to ciasto swoim imieniem :)
Dzisiaj stwierdziłam, że przygotuję coś z jajek. Podczas Wielkanocy ludzie jedzą je w olbrzymich ilościach, więc chciałabym zaprezentować Wam jak łatwo zrobić nadziewane jajka. Myślę, że jest to przekąska popularna w wielu polskich domach, ale może jest ktoś kto jeszcze nigdy o niej nie słyszał :)
przerywam temat budowy domu małym wpisem kulinarno-personalnym :) chyba nie macie mi za złe... w końcu kiedyś na house loves jedzenie było numerem jeden :) kto pamięta?