Jak Przyjąć Krytykę ...

kiedy zaczynałam pisać bloga dwa lata temu bardzo cieszyłam się, że blogi wnętrzarskie są pozytywne, a relacje między blogerami przyjacielskie. nie podobało mi się, że faszonistki czy blogerki mamusie tak ze sobą rywalizują i obwieszczają to całemu światu wszem i wobec. negatywne słowa, niemiła atmosfera i bronienie swoich racji nie jest moim ulubionym tematem postów. poczytując blogi o dekoracji domów w polskiej blogosferze zauważyłam inną tendencję: wsparcie, zrozumienie i szacunek – mimo różnic. to samo zaobserwowałam na blogach zagranicznych i odczułam, że chcę być częścią tej społeczności, że mam też coś do powiedzenia i zaoferowania. niestety, czasy się zmieniają, a szkoda. jest coraz więcej blogów wnętrzarskich, a więc i trudniej jest się wybić, niestety też częściej blogerki zaczynają pisać o sobie nawzajem, a to nie wróży niczego dobrego.

założyłam bloga jeszcze za starych czasów i tak sobie po „cichu” tu piszę...

no, ale chyba już nie tak po cichu… bo wczoraj wieczorem odczytałam komentarz pod moim ostatnim postem… jaki? no, taki negatywny… niby nie do mnie jako osoby (bom podobno miła), ale negatywny co do treści mojego ostatniego posta... odbiór mojego posta stał się też natchnieniem do napisania posta tej samej blogerki (update - niestety nie zobaczycie już oryginalnego posta, bo go zmieniła radykalnie po mojej interwencji...szkoda), posta o moim poście i mimo zapewnień też i o mnie (karolinie) … [podaję linka, bo w przeciwieństwie do pani dyrektor, nie boję się naruszyć „zaufania google” : ) ]

no i zadałam sobie pytanie! jak przyjąć krytykę?

uważam, że konstruktywna i inteligentna krytyka jest bardzo wskazana. inni ludzie mogą zwrócić przecież uwagę na coś, czego samemu się nie widzi. uczę się każdego dnia nie przejmować nią, ale właśnie budować. szanuję, kiedy ktoś rozsądnie potrafi przemówić mi do rozsądku. nie połknęłam przecież całej wikipedii i nie znam wszystkich odpowiedzi świata - jak google. [no i teraz pewnie posypie się na mnie góra krytyki, że wiedzę czerpie się  z wikipedii i google…ale pozostawię to bez komentarza] NO, ALE przejmuję się, bo mam serce, kiedy ktoś rozkłada na łopatki moje słowa, cytuje wyrwane z kontekstu zdania i je neguje, do tego twierdzi, że nie jestem godna podlinkowania, więc obdziera swoich czytelników z możliwości wyrobienia sobie własnego zdania, bo boi się wujka google;   ocenia mnie rówineż przez pryzmat braku popularności, a najgorzej że nie przyjmuje moich odpowiedzi, kiedy grzecznie odpowiadam…  czy taką krytykę łatwo przyjąć, no i jak?

ja niestety jeszcze nie wiem… po prostu nie przychodzi mi to łatwo…moja noc nie należy do miłych, a i pani dyrektor chyba źle się z tym wszystkim czuje, bo „cały dzień o tym myślała”…

może wy wiecie jak to się robi?

ja się też pytam: po co? po co komu jest potrzebne pisanie o innych, czy to o postach, o blogach, czy o osobach? naprawdę, nie lepiej jest tworzyć swoje treści z własnych zdjęć i z własnymi opisami doświadczeń, w mniej personalny sposób… ?

nie chciałabym pisać o nikim i chciałabym, by o mnie nikt nie pisał… 

a jak wasze doświadczenia w tej materii?

[TYLKO PROSZĘ O KULTURĘ WYPOWIEDZI, plissss] 

podpis.jpg


LIFESTYLEk@rolina