house tour: przedpokój // hallway

// polski

(read in english below)

jak wam minął weekend? bo ja z rodziną w sobotę wyskoczyłam nad morze, a w niedzielę pracowaliśmy w domu. najlepiej miała Gabi: albo dorwała "nową" zabawkę, która przez ostatnie pół roku leżała u niej na półce i została odkryta na nowo (aż mi się zdało, że gdzieś chyba zasnęła, bo dziecka nie było), albo drugie pół dnia lała wodę do basenu i wylewała ją, lała nową i wylewała, i lała nową i wylewała... i weź tu zrozum logikę dziecka :) ja bym tam wolała zalegnąć w tym basenie i nosa nie wyściubiać, ale niestety rodzicom przypadł inny los.

ja pakowałam trochę dom. w gwoli wyjaśnienia, pakujemy się baaaardzo, ale to baaardzo powoli. dlatego piszę o tym naszym pakowaniu tak ciągle i pewnie jeszcze będę pisać kolejne 3 tygodnie, dopóki nie nastanie dzień sądny, kiedy już na prawdę będziemy musieli zdać dom nowym właścicielom :( stwierdzam jednak, że wyobrażałam sobie to pakowanie jako wielką górę lodową nie do zdobycia, a idzie nam jakoś tak łatwo, wolno i przyjemnie, że w ogóle mi to pakowanie nie ciąży. spokojnie sobie przekładam rzeczy z miejsca na miejsce, układam w grupy, aby np. wszystkie ręczniki spakować razem, a wszystkie kurtki były w jednym kartonie. przechodzę tak z pokoju do pokoju i dalej...czekam aż ten błogi stan się zmieni, bo mam jakieś przeczucie, że się to stanie... tylko kiedy? a oprócz pakowania, to jeszcze sprzątnęłam trochę ten nasz syf i popiekłam na wieczór babeczki i tartę, bo dzisiaj mam gości :)

Mr M był na naszej nowej działce - walczył z trawą, a raczej powinnam powiedzieć z chaszczami i mini krzewami. będziemy budować niedługo płot między działkami, więc musimy mieć jakiś dostęp do gruntu :) ale o szczegółach kiedy indziej.

tyle u mnie? a co u was?

 

na koniec kilka słów o przedpokoju. nasz dom ma dość nietypowy, jak na domki jednorodzinne, przedpokój. jest baaardzo dłuuuugi. jest bardziej jak hol w hotelu, z którego wchodzisz do kolejnych pomieszczeń. aby nie był nudny, postanowiłam dodać na ścianach gruby pas w nieco innym kolorze niż cała ściana. ten motyw bardzo mi się podoba i do tej pory mi się nie znudził. dodatkowo na tyle ściany kominkowej namalowałam ręcznie wzór używając szablonu, aby ożywić to miejsce (instrukcja jak malować ścianę szablonem - tutaj). zawiesiłam też na tej ścianie naszą rodzinną galerię zdjęć, tak by odwrócić uwagę od wywietrznika z kominka. na drugim końcu przedpokoju stoi witryna, którą niedawno przemalowywaliśmy (instrukcja jak malować meble - tutaj). witryna docelowo miała stać w salonie, ale się nie doczekała. teraz będzie spakowana i zajmie swoje honorowe miejsce dopiero w nowym domu. jeśli chodzi o dodatki to najbardziej lubię tutaj zawieszony świecznik w oknie z luksferami od redecor (więcej o tym pisałam tutaj) oraz świecące kule CBL, wieczorem pięknie świecą i nie trzeba zapalać głównego światła. aha, no i jeszcze piękna szklana butla od scandi concept - jest prześliczna. choć nie sądzę, aby tu pasowała idealnie. szukała ona właśnie swojego miejsca w tym domu, kiedy okazało się, że będziemy się wyprowadzać. to też została już tam gdzie stała. tutaj UWAGA do użytkowania butli -  to nie jest wazon, to butla, do której nie wolno nalewać wody. popełniłam ten błąd i z jednej strony złota farba zaczęła odchodzić od środka. jestem zła sama na siebie, bo było napisane, że nie wolno :) no nic!

więć oto tak to ten nasz przedpokój wygląda, a raczej wyglądał, bo część rzeczy już spakowane. miłego oglądania galerii poniżej.

// english

how was your weekend? me? on saturday i was by the polish coast with my family and on sunday we were working in the house. of course Gabi had a blast: either she discovered new toy that, well, was sitting on shelves for a six month now and play with it for half a day (at one moment I thought she fallen asleep as I didn’t hear a sound), either she was swimming in her swimming pool in the garden. Well, you cannot call it swimming – she pour water in and pour out, in and out, in and out… where is the logic here ? : ) I would prefer to plunge in this pool for the whole day instead but we parents were on the mission that day.

i was packing. we are packing very slowly, very slowly. so i am writing about this packing a lot and will be mentioning it for another three weeks till the day of complete move out comes : ( i have to tell you that i imagine this packing to be a big iceberg, yet it seems to be very easy and enjoyable task. we take time, pack one thing at the time, i group things to make sure all items are packed together… and somehow i am waiting for this horrible time of packing that usually comes and it si horrible! when would that be? ha… but apart from packing yesterday, i was cleaning house from overall mess and in the evening i baked cupcakes and tart for my oh-so-waited-guest today : )

Mr M was at out new plot – he cut the grass, sorry, he fight with the grass and hedges.  we are planning to build the fence soon so we need to get to the ground :) but more details to come about that.

that’s what with me? what were you doing?

 

at last but not least, few words about hallway. our house has this untypical hallway. it is very loooog. like in the hotels, you go along and entre each room. i was afraid it would be dull, so I added this big strip along the walls in different color than the wall background. i never got bored about that decoration – really like it. also at the back of the fireplace wall i hand-painted the wall with my fav pattern to make this hallway more alive (DIY instruction on how to paint the wall here). we hung family gallery on that wall too, in order to divert attention from the heating outlet. while, on the other end of this hall we put our lovely big glass-case (DIY instruction on how to paint furniture here). this peace of furniture supposed to be placed in the living room but now that we are moving it never got in to its place. my fav decorations here are that hanging candle in the window from redecor (i wrote more about that here) and cotton ball lightings, that warms up this hallway in the evening. oh, and yes, i do love this beautiful gold glass bottle from scandi concept – it is adorable. although i think this is not its place at all. when we found out we are moving, it was travelling around the house and just stayed there too long. CAUTION – please note this is just a decorating bottle, not a vase. don’t put water in it, as i did, otherwise the gold paint comes off. i am mad about myself : ) well!

so here we go, see gallery below with hallway picture and enjoy.