Piękne Krzesła do Jadalni - Mój Wybór
długo to trwało zanim ostatecznie zdecydowałam, jakie krzesła chcę mieć w jadalni. nie chodziło przecież o to, by szybko zakupić coś pod cztery litery. chodziło o to, żeby mądrze wydać pieniądze, a krzesła były wygodne, piękne i posłużyły kilka dobrych lat. dlatego szukałam, chodziłam po salonach, siadałam, testowałam i słuchałam opinii użytkowników. dzisiaj chcę wam pokazać to, co wybrałam... i dlaczego!
zacznijmy od wytłumaczenia:
dlaczego krzesła w jadalni są dla mnie takie ważne
i poświęciłam im kilka miesięcy poszukiwań
każdy prowadzi inny tryb życia, każdy ma inne wymagania i inne potrzeby - dlatego, kiedy projektuję wnętrza (zobacz tutaj >>>) często zadaję dziwne pytania moim klientom: ile ma pani rodzeństwa? rodzice często odwiedzają? ile ma pani dzieci? czy pracuje pani w domu? gdzie dzieci odrabiają lekcje? czy lubi pani oglądać TV, czy może woli pani czytać książki? a może jest pani osobą kreatywną i ciągle coś szyje, tworzy? często pani gotuje? itd. ... już widzicie o co mi chodzi? ... bo mniej ważne jest to czy 'pani' woli biały drewniany czy szklany stół, ważniejsze - co 'pani' będzie przy nim robić i jak często :)
znam siebie, znam nas - wiem co jest nam potrzebne. u nas stół jest w centrum! w centrum przestrzeni kuchenno-salonowej, w centrum obiadów, w centrum, kiedy przychodzą goście, w centrum, kiedy robię jakieś projekty DIY, w centrum, kiedy robimy prace plastyczne z Gabi. dlatego wybór dużego stołu i WYGODNYCH, FUNKCJONALNYCH i oczywiście pięknych (bo jestem estetką) KRZESEŁ do jadalni - to była dla nas podstawa. i jeszcze raz podkreślę kolejność: najpierw WYGODNE i FUNKCJONALNE, a potem piękne!!!
JAKIE KRZESŁA BRAŁAM POD UWAGĘ
na początku (tak jak pokazywałam w wizualizacji >>>) chciałam mieć 'tolixy' w jadalni. bardzo podobają mi się stylizacje z tymi krzesłami, które nawiązują do klimatów country livining w białych kuchniach i jadalniach :)
| pin 1 | pin 2 | pin 3 | pin 4 |
wystarczyła mi jednak jedna wizyta w sklepie i od razu je odchorowałam, wracając do podstaw i tego o czym zawsze marzyłam (ku uciesze mojego Mr M, któremu tolixy się nie podobają). piękne, stylowe, obiciowe i, przede wszystkim, wygodne krzesła w stylu new york style interiors czy hamptons z powrotem - wróciły do łask. te krzesła to kwintesencja klasy i funkcjonalności. są bardzo wygodne, miękkie i duże - dlatego przez lata królują we wnętrzach.
moja miłość do tego stylu nie słabnie, więc wybór padł na krzesła ze sklepu MINT GREY (online shop tutaj >>>)
| 1 - krzesło HANNAH | 2 - krzesło TAYLOR | | 3 - krzesło HAMPTON |
| 4 - krzesło HUDSON | 5 -krzesło MANOLO | 6 - krzesło MONIQUE |
nie powiem! na początku szukałam czegoś podobnego i tańszego, przyznaję. ale kiedy porównałam jakość i wygodę tych krzeseł z jakimikolwiek innymi 'podobnymi' - wróciłam do MINT GREY. tak jak wspominałam, zajęło mi to kilka miesięcy, bo naprawdę testowałam tego typu krzesła w wielu innych miejscach i sklepach - żadne nie dorównywały krzesłom z Mint Grey. te krzesła są projektowane przez właścicielkę sklepu, więc nigdzie innej ich nie ma - choć niektórzy próbują podrabiać. ergonomia tych krzeseł jest z wysokiej półki, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach - naprawdę, jeśli nie wierzycie, łatwo to sprawdzić (dwa stacjonarne salony MINT GREY są w Warszawie). wkłady i gąbki w tych meblach są idealnie wyprofilowane, a do tego - po kilku latach użytkowania nie zaczynają 'osiadać' i odkształcać się... skąd to wiem? mam znajomą, która używa ich już 3 lata i cały czas wyglądają jak nowe.
najbardziej podobały mi się krzesła HAMPTON i TAYLOR. mogłabym mieć oba modele. jednak ze względu na kształty pozostałych elementów naszej jadalni i salonu, wybraliśmy TAYLOR.
MÓJ WYBÓR - KRZESŁA TAYLOR
krzesła już są u nas. czekaliśmy kilka dobrych tygodni na zamówienie. stoją jeszcze przy starym stole, ale już mnie zachwycają.
zdecydowaliśmy się na krzesła TAYLOR (>>> takie) z czarnymi nogami i niklowanymi gwoździami tapicerskimi. tkanina obiciowa to oczywiście testowana przeze mnie (tutaj >>>) odporna na zaplamienia - MAGIC HOME Porto, tym razem w kolorze Porto 16 Stone. krzesła pozytywnie przeszły pierwszy test - czyli urodziny mojej córki i jej 24 gości w wieku do 5 lat :)
a teraz kilka moich uwag, mam nadzieję, pomocnych dla was przy wyborze krzeseł
WYGODNE KRZESŁA - czyli jakie?
- WYMIARY SIEDZISKA -
jakie to są wygodne krzesła? przede wszystkim dobrze zwymiarowane! zauważyłam, że mimo tego, iż w jakimś sklepie krzesło wygląda idealnie, to często ma ono, po prostu, za wąskie siedzisko - i mimo pięknego wyglądu - nie jest wygodne. okazało się, że jeśli siedzisko jest mniejsze niż 45cm x 45cm, pupa czasem się szybciej z niego zsuwa, a co gorsza - nawet wystaje :)
wysokość siedziska też ma znaczenie, ale powinna być ona dobierana do wysokości stołu i długości nóg osób dorosłych w domu. można popełnić duży błąd, zamawiając np. za niskie krzesła do wysokiego stołu. ja lubię, kiedy siedzisko jest powyżej 47cm od ziemi. ponieważ jednak jestem niska, nie może być wyższe od 49cm, bo nogi mi 'dyndają' :D siedzisko o wysokości 43-44cm to jednak zdecydowanie za mało, aby dobrze wyglądało przy dużym jadalnianym stole. krzesła w Mint Grey mają te właściwe wymiary.
ze względu właśnie na wymiary i wysokość siedziska nie zdecydowałam się kupić tolix'ów do naszej jadalni. są, owszem, wygodne; mam je w kuchni jako hokery i jeszcze w kilku innych miejscach w domu, ale tutaj nie pasowały. niskie siedzisko na wys. 43cm wyglądało nieproporcjonalnie przy dużym stole.
- KONSTRUKCJA -
w przypadku krzeseł jadalnianych czy biurowych - wolę krzesła miękkie. tak więc krzesła obiciowe z dobrej jakości wkładką/gąbką to dla mnie wygodne krzesła. ważne jest to, aby sprawdzić jakiego rodzaju gąbka jest użyta w siedzisku, czy to dobra jakość. bo jeśli zacznie się szybko odkształcać, krzesło będzie wyglądać marnie już po kilku miesiącach.
- FUNKCJONALNOŚĆ -
ważna jest też dla mnie łatwość czyszczenia. dlatego oczywiście krzesła drewniane czy metalowe nadawałyby się tutaj najlepiej. ale są dla mnie za twarde na dłuższe posiedzenia. kiedyś stawiałam na skórę, którą też łatwo jest czyścić. nadal polecam! tym razem zdecydowałam się jednak na materiał - ale tylko dlatego, że sama siebie przekonałam o jego odporności na zabrudzenia. pamiętacie mój test tkaniny MAGIC HOME Porto? (tutaj >>>) okazało się, że nawet czerwone wino nie jest mu straszne.
a wy jakie macie krzesła w jadalni? też dużo czasu tam spędzacie?
rojekt PROVINCIAL został przez nas zaprojektowany na początku 2020 r. To duży dom parterowy, który zaprojektowany był indywidualnie przez właściciela i architekta jednocześnie, ale wnętrza pozostawiono w naszych rękach, tak by dopieszczone indywidualnym podejściem, odzwierciedlały charakter jego właścicieli oraz stylu modern farmhouse. Specjalnie nie używam tu samego sformułowania farmhouse, ponieważ zobaczycie, że pojawia się delikatna nuta modern. Nazwa projektu PROVINCIAL wskazuje na klimat, jaki chcieliśmy osiągnąć: duży wiejski dom na prowincji, czyli dla osób, które wcale nie tęskną za zgiełkiem aglomeracji, ale przenoszą jej najlepszą stronę na wieś, czyli nowoczesne rozwiązania. Jest to więc wnętrze z elementami wiejskimi i będzie długo służyło rodzinie 2+3 chłopców. Mam nadzieję, że widzicie, jak bardzo projekt jest ponadczasowy.
Niedawno skończyliśmy realizację nowego projektu ELORA. W tym artykule prezentujemy rezultaty naszej projektowej pracy nad tym wnętrzem. Klienci zamówili u nas projekt kuchni, jadalni, salonu, głównej łazienki i wejścia do domu w stylu farmhouse
Zapraszam Was dziś na odsłonę kolejnych wnętrz, które zaprojektowaliśmy w studio projektowym HOUSE LOVES (link do naszej oferty >>>). We wpisie pokażę Wam pierwszą odsłonę domu z projektu SOUTH COAST: salon, kuchnię, jadalnię i przedpokój. Jest to projekt mocno osadzony w stylu modern country, czyli moim ulubionym, który staram się Was zarażać. Cieszę się też, że coraz większa ilość moich klientów docenia właśnie ten styl, który wg mojej opinii jest ponadczasowy, bardzo przytulny, wręcz udomowiony. Możecie zobaczyć to na podstawie dzisiejszej publikacji. Duża ilość ciepłego naturalnego surowego wybarwienia dębu i ciepłej złamanej bieli uspokaja oraz relaksuje. Właśnie na takiej aurze bardzo zależało naszym inwestorom.
Dziś zapraszam Was do wnętrza w stylu loftowym, ALE z dużą dozą kobiecej elegancji. Prezentuję dziś projekt BALOOK, gdzie przeplata się skandynawska przytulność z nowojorskim loftem. Takiego projektu wnętrza jeszcze w HOUSE LOVES nie było. Śmiało mogę tak stwierdzić, tym bardziej, że do każdego klienta i wnętrza podchodzimy bardzo indywidualnie, zwracając uwagę na wnętrzarskie marzenia inwestora oraz czasem rozbieżność gustów wszystkich domowników. Tak właśnie powstały wnętrza w projekcie BALOOK - idealnie wpisują się one w styl FESSU, który w HOUSE LOVES wyznajemy od początku istnienia naszego studia projektowego.
Zapraszam Was zatem do salonu i jadalni w stylu Modern Country. Jest to styl, który uwielbiam, bo łączy w sobie klasyczne, ponadczasowe elementy wyposażenia wraz z przytulnością stylu wiejskiego. Lubi naturalne materiały i naturalne kolory, nie zapominając o mojej ukochanej czerni! Czerń nie jest jednak dominująca we wnętrzu, bo sprytnie użyta, nadaje odpowiedniego charakteru i sprawia, że pomieszczenia nie są mdłe.
W drugiej połowie roku 2021 skończyliśmy realizację projektu WONDER, domu w stylu eclectic glamour. Dzisiaj mam możliwość pokazać Wam jego wnętrza i zainspirować ciekawymi i odważnymi rozwiązaniami. Myślę, że Was zaskoczymy (znowu), bo zestawienie kolorystyczne tutaj jest wręcz szalone, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Projekt DIM RIVIERA (link do pozostałych postów z prezentacją pomieszczeń tego domu >>>) to jak na razie Wasz ulubiony projekt HOUSE LOVES’owy. Mam, więc nadzieję, że ucieszy Was dzisiejszy wpis prezentujący kolejne pomieszczenia tego pięknego domu. W tym poście zobaczycie serce domu: kuchnię, jadalnię i salon, które znajdują się we wspólnej przestrzeni otwartej. A tak dla przypomnienia, lub dla tych co są na blogu pierwszy raz, podpowiem, że już wcześniej pokazywałam Wam łazienkę rodzinną (link tutaj >>>) oraz toaletę na parterze (link tutaj >>>).
Dziś odsłona kolejnego wnętrza z projektu NYLOFT (link do postów z pozostałymi pomieszczeniami >>>). Tym razem parcie na szkło ma sypialnia! Tak samo jak pozostałe pomieszczenia w domu mojej siostry, także to jest w klimacie loftowo - industrialnym, ale posiada mnóstwo kobiecości.
Dzisiaj chcę Wam pokazać salon i jadalnię z projektu NYLOFT (link do postów z pozostałymi pomieszczeniami >>>). Jest to wnętrze niezwykle loftowo - industrialne, które odwagą inwestorki zachwyca Was od samego początku. Mam nadzieję, że dojrzycie w nim pierwiastek kobiecości, który próbowałam przemycić w detalach. Zapraszam więc Was nie tylko do oglądania i inspirowania się, ale ponieważ jest to nasz prywatny projekt (dom mojej siostry), również do przeczytania dokładnego i szczegółowego opisu.
To już ostatni post z projektu DAILY DREAM (link do wszystkich postów >>>), ale chyba najbardziej wyczekiwany. Zobaczycie salon, jadalnię i połączoną z nimi kuchnię razem z holem, który prowadzi do ciekawych schodów oraz oddzielonego loftowym przeszkleniem wiatrołapu (link do opisu wiatrołapu >>>). Prezentuję Wam na koniec najważniejszą przestrzeń dzienną tego domu. Zobaczcie i video, i foto room tour oraz opis poniżej.
Dzisiaj dzielę się z Wami drugą i ostatnią częścią (czyli salonem z jadalnią i kuchnią oraz korytarze) ukończonej realizacji projektu NUDE ! Jak już wiecie to projekt wypełniony dużą ilością ciepłych, cielistych i beżowych barw, przytulnymi tekstyliami i podłogą w jasnym odcieniu drewna, które przeniosą Was w stan relaksu. NUDE to mieszkanie na wynajem, które Agnieszka i Bartek mają dostępne między innymi na booking.com (link >>>), a jest umiejscowione w Oliwa Park w Gdańsku. Idealna lokalizacja na weekendowe wypady, tygodniowe wakacje w Trójmieście czy biznesowe noclegi. Tutaj możecie znaleźć poprzedni wpis (link >>>), w którym zobaczycie łazienkę i dwie sypialnie tego mieszkania.
Oto projekt DUO, a właściwie jego pierwsza część. Dzisiaj zobaczycie projekt nowoczesnej kuchni modern ze stylową jadalnią! Takie było nasze założenie projektowe. Czy się udało? Sami oceńcie, bo macie okazję poznać naszą perełkę projektową, którą stworzyliśmy dwa lata temu. Tak, właśnie aż dwa lata musiało minąć, aby Wam w końcu ją pokazać, choć na głównej stronie HOUSE LOVES jest już od dawna, gdzieś tam w tle (link >>>). Nie ukrywałam jej, po prostu w między czasie tyle się działo (i dzieje) w moim HOUSE LOVES, że nie jestem w stanie wszystkiego opublikować na bieżąco. Nic jednak straconego. Staram się projektować wnętrza nie tylko piękne i funkcjonalne, ale także ponadczasowe. Tak by za kilka lat, kiedy moda minie, nie trzeba było wymieniać blatów kuchennych czy krzeseł w jadalni :) Dlatego również ta kuchnia, mimo tego że już dwuletnia - jest bardzo aktualna i oczywiście, jak prawie zawsze w HOUSE LOVES :), elegancka. Miłego więc oglądania.
Wracam do Was z wpisem pokazującym kolejne pomieszczenie z projektu ROW NATURE (zobacz tutaj wszystkie posty o tym projekcie > link), który mogliście już poznać w odsłonie sypialni w stylu Natural Modern. Projekt ten znajduje się we wnętrzach Gosi, która, jak zapewne już kojarzycie, pracuje wraz ze mną w HOUSE LOVES. Salon Gosi przeszedł totalną metamorfozę, tak samo jak sypialnia: zmiana mebli, malowanie ścian, dekoracja okien oraz przede wszystkim nowa podłoga, o której też Wam już pisałam! Wszystko w stylu nawiązującym do natury i naturalnych materiałów w ich delikatnym wydaniu, bo taka jest Gosia, kochająca przyrodę.
Od 10 minut siedzę, patrzę w ekran i zastanawiam się jak mam zacząć wstęp do tego posta….mmmmhhhh… i nadal nie wiem… a nadmienić chcę tylko, że dzisiaj zobaczycie (w końcu) salon i jadalnię projektu BLUEWOOD, który zaprojektowałam dla moich rodziców. Stylizowana sesja zdjęciowa była odkładana przeze mnie dość długo, ale w końcu, wraz z pracującą ze mną w HOUSE LOVES Gosią, udało nam się wcisnąć sesję w kalendarz i wykonać dla Was, mam nadzieję, inspirujące zdjęcia. Jesteście pierwszymi, którzy oglądają to wnętrze, bo w przeciwieństwie do kuchni BLUEWOOD (link do posta z podsumowaniem projektu kuchni >>>), ukończonej postaci salonu i jadalni jeszcze nigdzie i nikomu nie pokazywałam. Dlatego bardzo jestem ciekawa czy spodziewaliście się takiego efektu, no i czy wnętrze Wam się spodoba :) Oczywiście - najważniejszym jest, że bardzo podoba się moim rodzicom, ale nie ukrywam, że chcę, by każdy mój projekt był wyjątkowy i by się spodobał również Wam.
Kończąc już serię postów o remoncie projektu BLUEWOOD, chcę Wam jeszcze osobno opisać podłogę drewnianą, którą tu zastosowałam w salonie i jadalni, czyli przepiękną dębową podłogę układaną w jodełkę Chapel Parket (Reef) (link >>>). Opinia o jej ‘przepiękności’ nie jest właściwie moja, ale Wasza - bo, kiedy zaraz po instalacji, pokazałam Wam jej fragment na instagramie, posypała się lawina pytań: co to za podłoga, co to za kolor, co to za producent i że OCH i ACH. Bardzo mi miło z tego powodu, bo wybór nowej podłogi po zerwaniu starego parkietu (z bólem serca) (czytaj tę historię tutaj >>>) nie był łatwy. Chciałam, by była wyjątkowa i na lata, albo nawet na wieczność… rodzice, którzy zamieszkują już wnętrza BLUEWOOD, nie zamierzają ich znowu remontować: to ‘już ostatni raz’ i ‘na starość’. Dlatego podłoga musiała być fantastyczna, a jednocześnie wytrzymała. Dzisiaj więc w pigułce chcę Wam opisać tę deskę podłogową, pokazać z bliska i daleka oraz opowiedzieć co powinniście widzieć o montażu podłóg drewnianych, gdybyście chcieli to zrobić u siebie.
Dzisiaj mam dla Was projekt kuchni, salonu, jadalni i wiatrołapu w stylu skandynawskim, czyli projekt ANVI. Ano tak! Dobrze przeczytaliście, HOUSE LOVES też robi wnętrza skandynawskie, rzekłabym nawet, że nie tylko skandynawskie, bo miałam też ostatnio romans z wnętrzami duńskimi, minimalistycznymi, rivierą maison czy nowoczesnymi - wszystko zobaczycie w swoim czasie. Pierwszy raz jednak pokazuję Wam kompletny projekt części dziennej (w tym stylu), i też po raz pierwszy przedstawię Wam go w formie wizualizacji 3D.
Bardzo już chciałabym pokazać Wam ukończony projekt BLUEWOOD, ale zanim to zrobię - postanowiłam wrócić nieco do początków tego całego zamieszania i pokazać Wam przestrzeń sprzed remontu oraz opisać oczekiwania i techniczną stronę tego projektu.
Bez względu na to ile projektów wykonam i ile pomieszczeń zaprojektuję, każdy traktuję jak 'swój własny'. Projekt salonu w stylu nowojorskim klasycznym, który wykonałam dla Jadwigi z Łodzi i jej męża, to kolejne moje dziecko. Małe cudo, które, szczerze powiem, przerosło moje oczekiwania. Dodatkowo, piękne słońce towarzyszyło nam w czasie sesji zdjęciowej, którą wraz z moją Gosią wykonałyśmy w marcu tego roku, i to właśnie dzięki temu mogę Wam dzisiaj pokazać bardzo wiele ujęć tego wnętrza.
Czy możliwy jest szybki i niedrogi remont jadalni wykonany rękoma kobiety pracującej, a w dodatku matki dwójki małych dzieci? Mając mnie, jako projektantkę i pomoc - pewnie, że tak :) Przedstawiam więc Wam dzisiaj kolejny projekt metamorfozy wnętrza, który zaprojektowałam i nadzorowałam. Gosia to bardzo kreatywna kobieta; na co dzień pracuje, ogarnia dom, dzieci i dopiero późnymi wieczorami może liczyć na pomoc ciężko i długo pracującego męża. Ale mimo braku możliwości wykonania remontu przez męską dłoń w ich domu, zgłosiła się do mnie, abym pomogła uporać się jej z wychodzącą z mody tapetą w jadalni, i dobrała wszystkie elementy wyposażenia tejże jadalni tak, by mogła sama się tym zająć. Oczywiście bardzo chętnie przyszłam jej z pomocą :) Bo w KOBIETACH SIŁA i uważam, że przy remontach większość prac to takie, które kobieta potrafi wykonać sama - wszystko kwestia nastawienia, wprawy i wyboru.
Przedstawiam Wam dzisiaj kolejny projekt HOMESTAGING'u. Dosłownie tydzień temu skończyłam zmiany w jadalni u Karoliny (mojej imienniczki) i dzięki temu jeszcze dzisiaj możecie zobaczyć efekt końcowy. Karolina, z mężem i dwójką dzieci, mieszka w pięknym i nowoczesnym bliźniaku, wybudowanym własnymi rękoma jej męża i rodziny: od fundamentów, poprzez dach, aż po wykończenie - wszystko to, to dzieło samodzielne, powstałe kilka lat temu. W tych wnętrzach panuje klasyczny, nowoczesny styl z nutką Scandi. Już od wejścia wita nas otwarta i wielka przestrzeń, która sobą obejmuje: przedpokój, kuchnię, jadalnię i salon oraz piękne schody wspornikowe. Prawie wszystko i wszędzie jest wykończone. Pozostała jedynie jadalnia i salon; i to właśnie przy tej pierwszej Karolina poprosiła mnie o pomoc w zaprojektowaniu przestrzeni.
Od dłuższego czasu chodził mi po głowie projekt DIY ('zrób to sam') szklanej witryny na nóżkach. Nie był on jednak aż tak niezbędny, jak sofy czy krzesła w jadalni, a więc ciągle odkładaliśmy go na później. No i w końcu udało nam się zrealizować ten pomysł pod koniec września i chyba przyszła pora, aby pokazać Wam co z tego wszyło. Tego typu meble są niezwykle eleganckie, a do tego dość drogie, dlatego postanowiłam przerobić całkiem fajną witrynę z IKEA w coś jeszcze lepszego :) by uzyskać oczekiwany efekt.
Przedstawiam Wam dzisiaj naszą kompletną jadalnię albo raczej strefę jadalnianą otwartej przestrzeni salonu z kuchnią. W poście podsumowuję jej projekt i pokazuję końcowy efekt. Drewniany stół, krzesła i lampy to główne oraz prawie jedyne elementy tej przestrzeni. Wydawałoby się, że tak niewiele trzeba, żeby to miejsce dobrze wyglądało. Przyznaję jednak, że zajęło mi sporo czasu, zanim zdecydowałam się ostatecznie na to, co chcę, by tutaj stało, a połączenie tych trzech elementów i realizacja zajęła mi cały rok :) Efekt - możecie ocenić sami.
Dlaczego tak długo czekałam na jadalnię?
stół do jadalni spędzał mi sen z powiek. wybór odpowiedniego stołu wcale nie jest taki łatwy. stół powinien być nie tylko ładny, ale też funkcjonalny, a co w moim przypadku bardzo ważne - proporcjonalny do wielkości pomieszczenia. jak go wybrać? na co zwrócić uwagę? jakie powinien mieć wymiary? i co ostatecznie wybraliśmy... przeczytacie w poście.
długo trwało zanim ostatecznie zdecydowałam jakie krzesła chcę mieć w jadalni. nie chodziło o to by szybko zakupić coś pod cztery litery. chodziło o to, żeby mądrze wydać pieniądze,a krzesła były wygodne, piękne i posłużyły kilka dobrych lat. dlatego szukałam, chodziłam po salonach, siadałam, testowałam i szukałam opinii użytkowników. dzisiaj chcę wam pokazać co wybrałam i dlaczego!
budując dom i projektując jego każdy szczegół, błędy są nieuniknione :) po prostu jest tego za dużo :) i nawet ja, osoba, która ma wykształcenie budowlane, doświadczenie w projektowaniu wnętrz, a do tego kilka przeprowadzek, kilkanaście remontów i 3 własne budowy domów, wpada w pułapkę niedopatrzenia. to się zdarza najlepszym, a zwłaszcza wtedy, kiedy sami robimy tak wiele i w tak krótkim czasie. ale nie ma rzeczy, których nie można naprawić; są tylko rzeczy, których nie opłaca się już naprawiać :) tak czy siak, nie przejmujcie się... takie błędy, po kilku miesiącach, są niewidoczne dla naszego oka, a jeśli wymagają korekty, to warto się zastanowić nad alternatywnymi rozwiązaniami... ja, np. zaprojektowałam jeden punkt świetlny nad stołem jadalnianym w salonie, a przecież tam stół ma być bardzo długi, więc to oczywiste, że wymaga 3 lamp. nie wiem jak to się stało, że położyliśmy tam tylko jeden kabel... a ja, zakochana w szklanych, miedzianych lampach Bolla (>>>) zaplanowałam powiesić w tym miejscu - takie 3 :)
dlatego ...
nareszcie przyszła pora, aby pokazać wam projekt naszego salonu z jadalnią. jego założenia powstawały bardzo długo, bo ciągle były ważniejsze rzeczy do zrobienia. nie jestem dzisiaj pewna czy dobrze zrobiłam, zostawiając tę przestrzeń na koniec, ale, po prostu, nie mogłam zrobić inaczej. wymaga największych nakładów pieniężnych, a miało być inaczej... miałam nie inwestować w sofy, stół, krzesła czy fotel, bo to wszystko już mieliśmy z poprzedniego domu. okazało się jednak, że to wyposażenie nie tylko nie pasuje (to akurat wiedziałam jak ukryć) do nowego salonu, ale, co gorsza, po prostu jest za małe i ginie w tej przestrzeni. nasz salon z jadalnią jest ogromny, bo ma 70m2, a do tego łączy się z dużą otwartą kuchnią. dlatego do takiej przestrzeni nie można było wstawić tego, co posiadaliśmy wcześniej. wyglądało to komicznie. na szczęście większość rzeczy udało się sprzedać i, po zebraniu dodatkowych funduszy, w końcu jestem na etapie urządzania go :) :) :) JUPI !!!
Zobacz przepiękną sesję zdjęciową domu HL właścicielki i projektantki studia projektowego wnętrz HOUSE LOVES wykonaną przez Yassena Hristov dla magazynu wnętrzarskiego WERANDA.