malowanie płytek // painting tiles

// polski

(english - I will translate this post later)

 

wczoraj pokazałam wam metamorfozę mojej pralnio-spiżarni (tutaj) i bardzo dziękuję za wasze miłe słowa :) każdy komentarz czytam i odpisuję, bo bardzo lubię sobie tak z wami pogadać i często po prostu podziękować. miło mi, że mogę inspirować. dzisiaj też będzie o szczegółach metamorfozy, czyli coś więcej o samym malowaniu w tym pomieszczeniu. jak wspomniałam mieliśmy dylemat z Mr M.  wprowadzając się do tego domu, kafelki w tym pomieszczeniu były już położone i nie mieliśmy większego wpływu na ich wybór, czy też dobór fugi. nie będę mówić kto nas tak załatwił (tato!!! - na szczęście nie czytasz mojego bloga), ale przez przypadek mimo tego, że wprowadzaliśmy się do stanu surowego, to tutaj było już za późno na zmiany. pomyślałam wtedy, że trudno! - niech zostaną już te wstrętne żółte pociapane kafelki, ale jak zobaczyłam tą fugę w kolorze ceglanym to się załamałam :( no nic! były najtańsze w Castoramie, a takie kryterium w tym czasie było najważniejsze dla tego pomieszczenia. trzeba było jeszcze zrobić całą resztę domu, więc każdy grosz się liczył. 

teraz, kiedy planowałam w końcu kupić porządny zestaw mebli do tego pomieszczenia, nie mogłam zepsuć wszystkiego pozostawiając te brzydactwa. najgorzej, że były na podłodze i ścianach. Tak, więc mieliśmy dwa wyjścia (no chyba, że o czymś zapomniałam):

1. zbić stare kafle, narobić się jak osły, zakurzyć cały dom, wydać kasę na nowe kafelki i fachowca od kładzenia kafli (a i tak nie dało by się wymienić wszystkiego, bo nie da się ruszyć pompy wody czy pieca)

albo

2. pomalować kafelki na dowolny kolor, ryzykując efektem, bo nie robiliśmy tego wcześniej. a przy tym zaoszczędzić nieźle na pracy i kasie.

jak dla mnie decyzja była prosta, bo nie chcę inwestować tutaj nie wiadomo ile kasy, a poza tym, nie ma w domu lepszego miejsca na próbowanie nowych tanich rozwiązań - tutaj przecież goście nie zaglądają ;) przeczytaliśmy z Mr M chyba z milion porad: czy warto malować kafelki? jak to się robi? i co jest najlepsze? choć, nie którzy na blogach pokazywali efekty malowania przy użyciu zwykłych farb, to my zdecydowaliśmy się na kupno w miarę profesjonalnego zestawu farb przeznaczonych do malowania kafelków. efekty są takie! 

 

DIY , CZYLI JAK TO ZROBIĆ

POTRZEBUJESZ:

  • 3 wałki do farb - twarde i gładkie, nie takie z frotką (mikrofibrą),
  • ścierka do mycia kafelków,
  • woda i płyn do naczyń,
  • taśma malarska,
  • 3 pędzle do malowania fug,
  • specjalna farba gruntująca - Tikkurila OTEX, o głęboko matowym wykończeniu. zapewnia bardzo dobrą przyczepność do problematycznych powierzchni  (zobacz opis tutaj), także do kafelków (terakoty, glazury, czy jak kto woli ją nazwać)

c.d.:

  • na ściany zwykła farba do ścian. My wybraliśmy Tikkurila-OPTIVA MATT (taką),aby dobrze łączyła się z podkładem. to matowa farba do ścian (standard), bo nie chciałam świecących powierzchni. jest odporna na plamienie i kurz, co oznacza, że jest też częściowo wodoodporna (ale nie szczelna) bo można ją zmywać. tutaj nie potrzebowałam nic bardziej wymyślnego, zależało mi na tym by farba miała odpowiedni kolor - mój ulubiony CIEPŁY BIAŁY (czyli nr 0502-Y), a tą można zamawiać z mieszalnika, więc wybór jest nieskończony z 10 000 pozycji.

nie zdecydowaliśmy się na specjalną farbę do kafelków, bo była zwyczajnie za droga. nie żałuję, zobaczcie efekt poniżej. nie była potrzebna.

c.d:

  • na podłogę oprócz tego samego podkładu, potrzebujesz farbę z kolorem. nie ma wielu farb do wyboru, bo nawet jak są jakieś specjalne do kafelków, to są raczej do ścian, czyli nie odporne na podłogowe ścieranie. wymyśliliśmy, że może warto kupić farbę do posadzek betonowych Hardfloor (taką). farby do betonów są bardzo wytrzymałe, a do tego okazało się, że jest w gotowym kolorze (takim jakiego szukałam) - ciemno szarym, prawie czarnym.

1

najpierw odtłuszczasz wszystkich powierzchnie wodą z płynem do naczyń. można użyć ścierki, aby przemyć powierzchnie, ale jak widać pomysłowy Mr M ułatwił sobie życie mopem.

2

zabezpieczasz oczywiście miejsca, gdzie nie chcesz pomalować, taśmą malarską.

3

najpierw malujesz jedną warstwę farbą gruntującą, pozostawiając ją do wyschnięcia na 24h, mimo tego, że jest szybkoschnąca. Mr M poleca najpierw użyć pędza, aby pokryć fugę, dopiero potem całość przemalować wałkiem. pamiętaj, aby nie kurzyć w tym pomieszczeniu w czasie schnięcia, bo praca pójdzie na marne.

4

potem malujesz dwa razy farbą do ścian, o wybranym kolorze. znowu najpierw fugi pędzlem, a potem powierzchnie kafelków wałkiem - jedna warstwa po drugiej. przypominam, że wałek powinien być twardy i gładki - taki równomiernie rozprowadza farbę i nie gubi włosa.

5

tutaj widać końcowy efekt i różnicę pomiędzy starymi kafelkami.

6

potem bierzemy się za podłogę i też najpierw myjemy ją w całości by odtłuścić. czekamy, aż dobrze przeschnie.

7

najpierw gruntujemy podkładem i zostawiamy do wyschnięcia na 24h. potem malujemy (u nas dwa razy z przeczekaniem 24h na wyschnięcie) farbą do posadzek, najpierw fugi pędzlem, a potem kafelki wałkiem.

i tutaj długa UWAGA!!! zobacz poniżej.

8

 oto efekt końcowy. jak dla mnie bomba.

9

 tak wygląda podłoga w nie których miejscach, gdzie nie zatarła się różnica pomiędzy malowaniem pędzlem a wałkiem - dotyczy tylko farby do posadzek.

UWAGA!!!

tak jak na ścianach, efekt jest nieziemski i naprawdę nie ma miejsca, do którego można by się przyczepić, farba pięknie pokryła całą powierzchnię, zlała się w całość i wygląda cudnie - tak na podłodze mam pewne zastrzeżenia. 

po prostu farba do posadzek, jest bardziej błyszcząca i na bazie poliuretanu, co sprawiło, że nie ujednoliciła się tak łatwo i widać różnice pomiędzy malowaniem pędzlem, a wałkiem. Następnym razem użylibyśmy malutkiego pędzelka na szerokość fugi, aby pomalować tylko w zagłębieniach i nie wychodzić na kafelki, a resztę wałkiem - ale kto to wiedział. 

jeśli chodzi o trwałość, to jest rzeczywiście mocna. nawet bardziej niż się spodziewałam i wytrzyma normalne chodzenie, czy obracanie się na pięcie w skarpecie czy kapciu. ciągam po niej np. odkurzacz i śladów nie ma. jednak przesuwanie mebli czy pralki po podłodze nie jest już wskazane (zresztą po jakim rodzaju podłogi jest?). farba schodzi od razu. wypadł mi też śrubokręt z ręki i upadł na podłogę od razu robiąc mały odprysk. także, jeśli chodzi o malowanie podłóg to chyba nie polecam malowania kafelków do często używanych pomieszczeń (jak kuchnia). Natomiast tutaj w pralnio-spiżarni, rzadko kto bywa, wszyscy użytkownicy po prostu zdecydowali się uważać na podłogę bardziej niż na zwykle i nie rzucać na nią śrubokrętów w przyszłości. dokupiłam także dywanik, by dopełnił to pomieszczenie dekoracyjnie i chronił podłogę. 

dodam jeszcze, że kafelki na ścianach można ścierać, przecierać i zmywać i jest git. wszystko ładnie schodzi, a farba nie odpryskuje, nie łuszczy się, nie zmywa - jest super. używam tego pomieszczenia już jakiś czas, bo to że o nim teraz pisze to małe opóźnienie.

mam nadzieję, że się przydadzą te moje spostrzeżenia, bo widziałam kilku zainteresowanych tematem:)