HOUSE LOVES

View Original

Jak Wymagać od Budowlańców i Nie Zwariować

kiedy mam czas, ciągle sprzątam, układam, przekładam, urządzam, upiększam, i znowu sprzątam. nie powiem, że nie ma dni, kiedy w naszym domu jest syf i nieład, oczywiście, że są - mamy 4-letnią córkę i po prostu czasem człowiek za nią nie nadąża przy ilości dodatkowych obowiązków, które ma - ale na ogół i tak muszę mieć posprzątane. dlaczego? bo, po pierwsze wtedy wiem, że dbam o rzeczy. a po drugie, lubię jak jest czysto,  bo wtedy czuję się dobrze.

mam manię dbania o rzeczy. nie postawię wazonu na stole, jeśli nie będzie miał podkładek filcowych, bo mi stół zarysuje :) nie oprę o ścianę mopa, bo boję się, że niechcący uderzę o niego i spadnie na podłogę, rysując ścianę i obijając podłogę :) nie postawię deski do krojenia na blacie kuchennym bez podkładki silikonpwej, bo boję się, że blat się zniszczy :) a mój Mr M nie postawi córce krzesła na kółkach przy biurku, póki nie zakupi maty ochronnej na panele (tutaj bym wolała dywanik, ale że droższy, to się na razie zgadzam)... - oto dowody...

kiedy zaczęliśmy budowę, wiedziałam, że będzie z tym problem. choć robotnicy traktują budowę domu jak plac budowy, to ja od samego początku traktowałam go jako dom, o który trzeba dbać, i który ma pięknie wyglądać :) uważam, że nie trzeba się bać mówić, by inni dbali o wasz dom i, tak na prawdę, o wasze ciężko wydane pieniądze.

 

CO BUDOWLAŃCY MYŚLĄ O TWOIM DOMU

nie obrażając nikogo, ale raczej stwierdzając fakt i naturalną kolej rzeczy, prawda jest taka, że każdy budowlaniec, czy to ten od bloczków betonowych, czy to ten od składania kuchni - czuje się u ciebie w domu jak na placu budowy. to jest jego praca i na koniec dnia liczy się raczej tylko zapłata. robi swoją robotę i robi ją tak, by jemu było wygodnie i szybko. nie myśli o tym, czy, opierając blat kuchenny o otynkowane i pomalowane ściany pozostawi na nich wgniecenie. nie myśli, że sprzątając po montażu drzwi wewnętrznych, najechał swoim budowlanym odkurzaczem na twój prawie śnieżnobiały dywan, o którym marzyłaś kilka lat. zawsze będzie się wymigiwać od posprzątania po sobie, bo mu się zwyczajnie nie chce i nie opłaca. woli wrócić do domu, do żony i dzieci. zawsze będzie się podśmiewywać z faktu, że myjesz okna na budowie, choć do przeprowadzki jeszcze pół roku. to jest normalne, nie przejmuj się.

 

CO TY MYŚLISZ O SWOIM DOMU

twój dom jest twoim marzeniem. jest twoim domem na lata. twój dom ma być piękny. twój dom ma być czysty. twój dom, to wszystkie twoje oszczędności, i w końcu twój dom, to mnóstwo twojej pracy i wyrzeczeń. twój dom jest twoim życiem, przynajmniej na okres jego budowy. 

myślisz, że nawet dachówka na dachu powinna być zawsze czysta i piękna, bo będziesz patrzeć na nią całe życie, a przecież nie wleziesz na dach jej umyć. myślisz, że ściany powinny być niepoobijane, bo będziesz musiała potem je szpachlować i szlifować, a ten kurz niszczy ci włosy, o które dbałaś całe życie i totalnie łamie paznokcie, których nie pomalujesz, póki nie przejdą odnowy biologicznej po zakończeniu budowy. myślisz, że sufity powinny być nieskazitelne, bo twoja wymarzona lampa będzie odbijać na nim światło i te rysy będą widoczne. myślisz, że parapety zewnętrzne mają  połyskiwać w słońcu, bo wydałaś na ten marmur kupę kasy i łatwo je poplamić budowlanymi chemikaliami czy tynkiem, który po zastygnięciu nigdy nie schodzi. myślisz, że kurz budowlany niszczy ci okna, a przecież to ty będziesz musiała za kilka miesięcy je szorować do czystości, a te plamy od gruntu czy piany niskociśnieniowej albo czarnego bitumu, to chyba nigdy nie zejdą i zostaną ci na całe życie. a przecież tyle kasy kosztowały te okna :) :) :)

 

TY PŁACISZ, TY WYMAGASZ 

różne punkty widzenia tego samego budynku sprawiają, że mamy gwarantowane "problemy na budowie", których wykonawca nie będzie rozumieć, a ty nie będziesz spać po nocach :)

 prawda jest jednak taka, że

to jest TWÓJ dom

to TY tutaj płacisz

to DLA CIEBIE ktoś tutaj przyszedł

to TY wszystko kontrolujesz

TY MUSISZ WYMAGAĆ

to TY musisz powiedzieć CZEGO CHCESZ

i to TY musisz powiedzieć CO MAJĄ ROBIĆ INNI

mimo tego, że polscy fachowcy zawsze na wszystkim najlepiej się znają, to tak na prawdę, to TY w SWOIM DOMU RZĄDZISZ. więc to TY bez ogródek musisz wymagać, aby wszyscy po sobie sprzątali od razu. musisz wymagać, aby nikt nie opierał o ściany żadnych rzeczy, kiedy są już zatynkowane, a nie daj Boże, pomalowane. to TY musisz milion razy mówić, żeby instalatorzy kuchni czy systemu alarmowego, nie opierali się swoimi spoconymi i zakurzonymi koszulkami o białe ściany, które malowałaś sama przez 3 tygodnie. TY musisz też powiedzieć, że mają osłonić okna jak kurzą w środku, a jak nie, to niech idą z kurzem na zewnątrz. musisz też powiedzieć, że aby chodzili po nowo zamontowanych kafelkach, to mają DOKŁADNIE zabezpieczyć je kartonem i przykleić taśmą do płytek, żeby się nie ruszył - oczywiście najpierw odkurzyć pod kartonem z kurzu budowlanego, bo jaby to zostawili i potem po tym łazili, to przecież wszystko porysują. DOLL... a na tekst typu: "ALE TO JEST BUDOWA! i z tym się trzeba liczyć" odpowiadaj "NIE. TO NIE BUDOWA, JEST MÓJ DOM. A JEŚLI PAN CHCE, TO JA PANU ZA TO POLICZĘ". 

 

NAUCZ SIĘ NIE WSTYDZIĆ WYMAGAĆ

czemu jest tak, że jako INWESTOR, często boimy się powiedzieć czego wymagamy. myślimy, że to śmieszne tak dbać o rzeczy. wstydzimy się napominać fachowców, bo robi się mniej przyjemna atmosfera...albo będą się z nas śmiali. a przecież to wszystko jest nasze, przecież to wszystko kosztowało za dużo, by o to nie dbać.

też tak miałam i nadal walczę z tym wstydem. jeszcze w zeszłym tygodniu przyszedł fachowiec montować blat kuchenny i wstydziłam się go wyprosić na taras podczas cięcia blatu, a potem żałowałam, bo musiałam przemyć wszystkie fronty szafek, bo nakurzył wszędzie, nawet w środku szafek, gdzie musiałam wycierać kurz ze sztućców. nie lubię upominać, bo wiem, że nie umiem tego robić delikatnie. zawsze walę prosto z mostu i osoby upominane poczuwają się atakowane. a mi nie chodzi o atak, chodzi o to, bym za chwilę nie musiała poświęcać swojego czasu i pieniędzy na naprawianie czyichś niedopatrzeń i niedbałości, albo nawet, żebym po prostu nie musiała niepotrzebnie sprzątać przez 2h, jak w przypadku tego blatu. dlatego przez te ostatnie 11 miesięcy uczyłam się, aby każdego dnia DBAĆ O SIEBIE I SWÓJ DOM, a nie o to, co pomyśli wykonawca. on za chwilę zniknie z moimi pieniędzmi, a ja zostaję z DOMEM... zyskałam na tym bardzo dużo!!! choć nie zawsze się odważyłam. 

 

JAKIE MASZ KORZYŚCI

jeśli wymagasz i od razu mówisz czego oczekujesz, masz z tego same korzyści:

  1. fachowiec wie, czego oczekujesz.

  2. fachowiec zaczyna postrzegać plac budowy, jako twój dom.

  3. fachowiec dba o twój dom .

  4. fachowiec nie narobi na pozór niewidocznych zniszczeń.

  5. nie poniesiesz kosztów tych niewidocznych zniszczeń.

  6. fachowiec nie narobi bałaganu.

  7. fachowiec posprząta po sobie.

  8. nie zmarnujesz czasu na dodatkowe sprzątanie.

  9. zapłacisz tyle samo, za lepiej wykonaną pracę.

  10. będziesz mieć piękny i czysty dom, bez twojego wysiłku.

  11. nie stracisz nerwów.

  12. będziesz spać spokojnie.

  13. lepiej ci się będzie wspominać czas budowy :)

 

może to egoistyczne podejście do sprawy, może mało w tym wyrozumiałości, ale na koniec dnia bez tego, zostałabyś bez czasu, bez kasy, bez dopieszczonego domu i bez nerwów :)

 

polecam dbać czasem o swój interes :)

buźka


See this gallery in the original post